Napady

Napady lyrics

Duration4:14
Original languagePL
Views101
Lyrics coordinates

Original lyrics

PL
Translation not available yet. Showing the original lyrics.
18
Już dawno mówił mi dziadek że jestem dziwny przypadek Dzisiaj nikt nie daje rady na te moje napady Oj oj znowu czuję - czuję że znów podróżuję Kiedyż to ja nabrałem ochoty na takie odloty Bo ja muszę być w ruchu słyszeć wiatru świst w uchu Nikt nie daje już rady na moje napady Bo ja muszę być w ruchu - słyszeć wiatru świst w uchu Nie wróciłem na pierogi - wyszedłem na minut pięć Widzieli mnie w pół drogi taki ze mnie mąż i zięć I teraz powiedz kto wie że byłem w Krakowie Osiedliłem się prawie w dobrym punkcie w Warszawie Na Centralnym miałem metę dwie koszule i kobietę Ale wczoraj po śniadaniu widziano mnie w innym ubraniu Przy całkiem innej dziewczynie - podobno w Szczecinie Nie pytaj więc czy to ja - wystarczy że coś mnie gna I gdy taki czuję mus zabieram się i szlus Choć szybszy jestem niż jeleń kierownik mówił mi że leń Nie widzieli mnie w pracy trzy lata - taki ze mnie syn i tata Lekarza nie słuchałem niezdrowo i leków nie brałem ze sobą Zająłem kolejkę po piernik w Toruniu na wszystko patrzył Kopernik A rano koło śniadania dotarłem do Poznania Znowu kolacja w Mrągowie z raną tłuczoną na głowie Owinięty w wycieraczkę stwierdzili że mam padaczkę A że cerę niezdrową - stwierdzili że skroniową Bo ja muszę być w ruchu słyszeć wiatru świst w uchu Nikt nie daje już rady na moje napady